Dziady warmińskie i Dyniowy Halloween

Home / LIFESTYLE / Dziady warmińskie i Dyniowy Halloween
Dziady warmińskie i Dyniowy Halloween

 

Wiara w to, że po śmierci nie giniemy całkowicie jest tak stara jak sama ludzkość  Stąd wielokrotne próby poznania oswojenia śmierci, czy to formie zabawy, jak i mrocznych, poważnych obrządkach. Święta związane z przywoływaniem duchów zmarłych są znane od wieków. Dziady to niezwykły dzień w roku, kiedy to według wierzeń naszych przodków, zmarli wracali na ziemię.

Dziady są starym obrzędem. Poganie, chcieli przede wszystkim pomóc duszom zmarłych tułających się po świecie, ale i zyskać ich przychylność. To wyjątkowa noc, kiedy granica między światem żywych i umarłych traciła swoją moc. Dusze zmarłych prosiły o pomoc żywych, a żywi, żeby uzyskać ich przychylność, spełniali życzenia duchów. W niektórych regionach zapraszano zmarłych do posiłku .Ilość dań wahała się od 5 do 15, ale zawsze była to liczba nieparzysta.Nie istniała jednolita tradycja potraw na Dziady. Wierzono że dania pełne oraz słodkie najbardziej duszom smakują. Podawano więc kutię, bliny, kluski mączne czy ziemniaczane.

20151102_203821

Należało również zostawić otwarte drzwi by zmarli mieszkańcy mogli wejść bez przeszkód do swoich domów. Po wizycie na cmentarzu, zasiadano do stołu, a przy nim były miejsca dla wszystkich, których już nie ma wśród żywych.Natomiast przed snem domownicy pozostawiali zmarłym jadło na stole by żadna dusza nie pozostała głodna.

20151102_155537

Wierzono, iż wiele dusz nie chciało pogodzić się ze śmiercią, wciąż błąkały się po ziemi. Zadaniem ludzi była  pomoc w odnalezieniu drogi w zaświaty. Dziady, czyli właśnie dusze zmarłych, chowały się w domostwach, próbując w ten sposób zostać wśród żywych. Przekupywano je, palono ogniska, by ułatwić duszom znalezienie drogi do „domu”, tak jak my dziś zapalamy znicze. Z tego samego powodu nie wolno było palić w paleniskach domowych – by nie zmylić duszy.

 

Jak się nad tym dobrze zastanowić- podobne obrzędy mieli Celtowie, a w Meksyku do dziś sypie się kolorowe kwiatowe ścieżki z cmentarza do dom, by dusza trafiła na przygotowany posiłek i w spokoju odeszła.

Dziady, ta piękna wspaniała tradycja z czasem zaczęła być wypierana przez tradycje chrześcijańskie. Podobnie jak z Kuplanocką obchodzenie Dziadów było przez kościół zakazane, Dlatego tradycja zaczęła ewaluować, by zachować choć cząstkę tradycji. Podobnie jak z pozostałymi świętami pogańskimi, chrześcijaństwo zrobiło „nakładkę” dostosowując obrządki do swoich wymogów.

Dziś powraca się do starych tradycji, ale czerpie się z nowych. Burza i gromy sypią się na współczesny Halloween, jakby przebranie dzieciaka za dynię i zebranie garści słodyczy miało ściągnąć na ziemię szatańskie hordy. A przecież odrobina uśmiechu  dobrego słowa jeszcze nikomu nie zaszkodziła, choć na szczęście, w przeciwieństwie do dawnych Pogan mamy wolny wybór, czy chodzimy z kociołkiem po słodycze, czy pozostajemy w tradycjach zaczerpniętych z Dziadów a przejętych przez Chrześcijaństwo.

20151031_185014

Dużo mówi się też o komercjalizacji tego święta,Zamyśliłam się nad tym, bo Zaduszki mojego dzieciństwa to wyprawy z Babcią na cmentarz- gdzie zapalenie świeczki na grobie Pradziadków było tylko dodatkiem do odwiedzenia niezliczonej ilości straganów ustawionych przed bramami cmentarnymi. Rządziły tam gumowe pająki na sznurku i straszliwe żmije . Dopełnieniem całości była możliwość ulepienia sobie kuli woskowej. Dziś nie ma już ani jednego ani drugiego- dawno już zniknęły kolorowe stragany a szklane znicze zniechęcają do rzeźbiarskiej działalności.

A w Tyglu, jak to w Tyglu, lubimy różnorodność, ale wiemy doskonale na co jest odpowiedni czas. Tygielki pieką słodkie kruche ciasteczka, które wraz z kubkiem mleka są wystawiane za próg domu dla wszystkich pogańskich dusz naszych przodków ” x ” pokoleń wstecz. Lubimy się śmiać i dobrą zabawę, wiec wymalowani przestraszliwie wyskakujemy z krzaków krzycząc „cukierek albo psikus!’

A w dzień wszystkich świętych snujemy opowieści o naszych Bliskich, o zawiłościach rodzinnych koneksji i rozrzuceniu po świecie, stawiamy lampkę w skupieniu Bliskim i tym anonimowym, którzy walczyli byśmy w Wolnej Polsce mogli żyć. Potem spotykamy się w rodzinnym gronie, jemy pyszności, dajemy sobie bliskość i ogrzewamy pamięć Najbliższych w sercach.

Można w swoim prywatnym Tyglu wymieszać wszystko i czerpać z życia tylko te pozytywne, dobre rzeczy.. czyż nie?

Odpowiedz

Twój adres nie zostanie opublikowany.

X